Tytuł oryginalny: "Queen of Shadows"
Cykl: Szklany tron, tom 4
Autor: Sarah J. Maas
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Liczba stron: 844
Kategoria: fantastyka, science-fiction
ISBN: 9788328021921
Wydawnictwo: Uroboros
Cena okładkowa: 49,99 zł
Data wydania: 2 czerwca 2016
Widzieliście tę książkę? Ma prawie 850 stron! Jak można napisać coś takiego? Co w ogóle jest w niej zawarte? Opłaca się ją przeczytać, czy lepiej sobie odpuścić?
Celaena nadal się nie ujawniła, choć już coraz więcej osób dowiaduje się, że jest ona Aelin Ogniste Serce - prawdziwą spadkobierczynią tronu podbitego przez Adarlan Terrasenu. Jej bliscy umierają, a dziewczyna po cichu wini o to wszystko siebie. Nie pomaga jej także Chaol. Jak ona mogła być w nim tak zakochana!? Teraz w jej sercu jest Rowan - wojownik i książę Fae, który jest, niestety, daleko od Adarlanu. Aelin nie podoba się to miejsce, najchętniej zamieniłaby cały Adarlan w popiół. Na dodatek nie ma tam magii. Jednak jest to również ojczyzna Chaola i Doriana.
"Dzięki Tobie chce mi się żyć, Rowan - rzekła cicho - Nie przetrwać czy istnieć. Żyć."
Aelin ma wiele rzeczy do roboty. Po pierwsze, musi uwolnić swojego kuzyna skazanego na śmierć podczas urodzin Doriana. Właśnie, Dorian! Ma on w sobie potwora, który przejął jego ciało. Dziewczyna nie wie, jak go ratować, więc może jedynym ratunkiem dla niego byłaby śmierć...?
Kiedy już rozwiąże te nieco mniejsze problemy, chce zająć się uwolnieniem magii oraz odbiciem Terrasenu z rąk okrutnego króla (notabene ojca Doriana). Wydaje się to daleeeeką przyszłością, ale przecież Celaena ma na to 850 stron...
"I tak oto świat się skończył.
Zaczynał się kolejny."
Sarah J. Maas udowadnia, że można napisać tak długą książkę. Ale czy była ona dobra?
Przyznam, że były momenty, które wywołały u mnie szybsze bicie serca, zwłaszcza w drugiej połowie książki. Jednak bardzo często nudziłam się czytając ją. Boję się kolejnej części, gdyż "Szklany tron" z każdą częścią staje się coraz mniej ciekawy.
"Minęło dziesięć lat, a oni znów usiedli przy jednym stole, już nie jako dzieci, ale władcy udzielnych państw. Minęło dziesięć lat, a oni byli przyjaciółmi, choć wrogie siły o mało ich nie zniszczyły."
Moją ocenę nieco podnoszą momenty pomiędzy Aelin a Rowanem, gdyż to na nie czekałam z niecierpliwością. Myślałam, że w czwartej części główna bohaterka znajdzie sobie kogoś nowego. W pierwszej był Dorian, w drugiej Chaol, w trzeciej Rowan. Dla zasady Sarah J. Maas powinna w kolejnej części dać kogoś nowego. Po cichu liczyłam na coś pomiędzy Aelin a Arobynnem, ale nie doczekałam się. Wtedy książka zyskałaby pazura. Ale może to i dobrze? Przynajmniej dziewczyna znowu nie przeskakiwała z kwiatka na kwiatek...
Moja ocena: 7/10
Dziękuję wydawnictwu Uroboros za egzemplarz!


I w sumie sama nie wiem, po przeczytaniu kolejnej recenzji tej serii i w ogóle książek Sarah J. Maas, czy czytać to, czy sobie odpuścić, bo widzę, że powoduje bardzo mieszane uczucia i opinie.
OdpowiedzUsuńJak dla mnie na razie nie warto, ale po prostu liczę na jakiś lepszy koniec :/
UsuńJ