Tytuł: "Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu"
Autor: Anna Lange
Liczba stron: 446
Kategoria: kryminał fantastyczny
ISBN: 9788379246717
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Cena okładkowa: 36,90 zł
Cena okładkowa: 36,90 zł
Wiktoriańska Anglia, rok 1872. Clovis LaFay to bogaty człowiek, który, pomimo młodego jeszcze wieku, osiągnął w swoim życiu wiele. Jego potencjał magiczny jest wysoki, więc został nekromantą - rozmowa z duchami, egzorcyzmy i takie tam. Jego zmarły już ojciec nie miał dobrej opinii - był czarnym magiem. Co prawda, ludzie podejrzewali Clovisa także o to, ale ten nie chciał być jak ojciec. Jego rodzina jednym słowem jest okropna. Brat zatrudniający w hucie szkła małe dzieci, kuzyn, który chce tylko nieszczęścia dla nekromanty. Przez nich Clovis też ma taką opinię w społeczeństwie.
Na swojej drodze spotyka jednak Johna Dobsona - starego przyjaciela ze szkoły. Nie jest on bogaty, chociaż ma jedną służącą. Mieszka z nim siostra - Amelia. Clovis od razu się nią zainteresował. Mieli tematy do rozmów, a kobieta dzięki niemu szybciej uczyła się magii, czego w tamtym czasie osoby płci pięknej nie robiły za często. W XIX wieku kobiety nie miały łatwego życia. Musiały wybierać między pracą, a małżeństwem. Albo osiągały karierę zawodową (chociaż rzadko), albo żeniły się i miały dzieci. Nie mogły się także wdawać w bójki - przecież damie nie wypada. Alicja jednak powzięła nauczyć się magii, nawet najłatwiejszej.
Mężczyźni (gdyż kobiety zwykle jednak nie pracowały) mieli do wyboru kilka kierunków. To zależało od upodobań, umiejętności i potencjału magicznego. Kinemancja, piromancja, nekromancja, poszukiwania, zauroczenia, a może tworzenie i iluzje? Od wyboru do koloru. Oczywiście tylko dla osób, które mają jakikolwiek potencjał magiczny.
Uczucie rodzące się między Alicją i Clovisem nie jest nagłe. Tak naprawdę do końca książki oni sami zastanawiali się czy coś czują do drugiej osoby, a jak tak, to co dokładnie. Nie była to wielka miłość przyćmiewająca główny temat utworu.
Przyznam szczerze, że nie przepadam na kryminałami. Przez większość książki za dużo się nie działo a punkt kulminacyjny był dopiero na końcu. O to przecież chodzi w kryminale. Jednak to nie zwykły kryminał, bo kryminał fantastyczny. Pełno w nim magi, wzorów, glyfów, czarów.
Autorka ma indywidualny styl pisania. To znaczy pisze bardzo "wyniośle". Nie jestem za bardzo przyzwyczajona do takich książek, ale ponieważ akcja działa się w wiktoriańskiej Anglii, można wczuć się w książkę właśnie dzięki stylowi pisania autorki.
Był bardzo duży natłok bohaterów. Nie mogłam zapamiętać kto jest kim, dopiero przy końcu zaczynałam rozumieć kto z kim o czym rozmawia.
Najbardziej wykreowaną postacią był na pewno Clovis. Zachowywał się dostojnie jak na swój młody wiek. Jednak nie tylko on zaskoczył mnie charakterem, ale również Horatio. Anna Lange idealnie nadała mu charakter impulsywnego głupka. Potwierdziła to wszystko jego zachowaniem, które w niektórych sytuacjach było karygodne.
Zakończenie to chyba najlepsza część tej książki. Najbardziej się w nią wczułam, może dlatego że nie było już tak dużej ilości bohaterów.
Na początku brnęłam z trudem przez całą książkę, ale końcówka mi to wynagrodziła.
Dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non na egzemplarz :)
Moja ocena: 7,5/10


Książka wydaje się ciekawa. Świetna recenzja, lekko napisana, przyjemnie się czyta :D Mam w planach zakupić tę książkę, ale cały czas liczę na zmianę okładki, jest ładna, ale nie lubię kiedy jest zdjęcie osób.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Basia z bloga ostatniaksiazkoholiczka.blogspot.com
Dziękuję bardzo i również pozdrawiam :D
Usuń